niedziela, 18 listopada 2012

Trener#1


„Trener” to mój ulubiony film, który mogę oglądać co dziennie. Dramat sportowy  oparty na faktach autentyczny, opowiadający o kolejach życiowych trenera i byłego zawodnika,  trenera koszykówki Kena Cartera, w które wcielił się jeden z moich ulubionych aktorów Samuel L. Jackson.

Film z 2005r przedstawia prawdziwą historię byłego gracza drużyny  Richmond, który zatrudnia się jako trener w swojej byłej drużynie. Drużynową koszulkę zamienia na garnitur.

Drużyna nie odnosi wielkich sukcesów, jest w dole tabeli i odnosi nieliczne zwycięstwa. Powodem tego nie jest słaby team, czy zdolności pojedynczych graczy, lecz ich dyscyplina i styl życia. Większość z nich była zatrzymywana przez policję, zamieszana w handel narkotykami i inne tego typu incydenty. Trwało to długo, aż do momentu, gdy coachem zostaje Ken Carter. Wprowadza nie mały zamęt w szeregach szkoły i życiu samych zawodników. Oprócz samych ćwiczeń i prowadzenia ich do zwycięstwa, chce ich także wychować na lepszych ludzi oraz przenieść ich na dobrą drogę.

Zawodnicy są zdziwieni postępowaniem trenera, na początku zbuntowani nastolatkowie sprzeciwiali się zasadom trenera, lecz po tym jak odnosili kolejne zwycięstwa postanowili się poprawić, ale nie do końca. Oprócz wymagań na treningach, Carter wymagał zachowania odpowiedniej średniej ocen. Gracze nie brali tego na poważnie i oblewali kolejne zaliczenia, uciekali z lekcji lub przeszkadzali.

Trener postanowił poprosić innych nauczycieli, aby sporządzali raporty z przebiegu edukacji jego graczy. Po tym jak otrzymał wyniki zrobił coś co wstrząsnęło całą uczelnią i wszystkimi kibicami drużyny-zamknął halę sportową i  zawiesił wszystkie treningi do czasu aż zawodnicy nie poprawią ocen. Zawodnicy zmotywowani inicjatywą trenera postanowili wspólnie sobie pomagać i poprawić oceny, z dobrym skutkiem. Zaowocowało to otwarciem hali i zdobywaniem przez drużynę z Richmond kolejnych zwycięstw.

Film zachowany w dobrym, amerykańskim klimacie, w którym dużo się dzieje. W mojej ocenie ma 10/10. Nic bym nie zmienił, według mnie t najlepszy film, który widziałem. Lubię oczywiście inne filmy z tego rodzaju, ale ten przyciągnął moją uwagę i zdobył moją przychylność. Bardzo wam go polecam i nie obraziłbym się, gdyby wyszła kolejna odsłona tej produkcji ;)

2 komentarze:

  1. No, no zapowiada się fajnie. Może kiedyś obejrze?

    :D

    OdpowiedzUsuń
  2. To już wiem co dzisiaj będę oglądała :) Wydaje się ciekawy i.. uwielbiam dramaty :D

    OdpowiedzUsuń