„Kosmiczny mecz” to film, który
darzę szczególną sympatią. Oprócz tego, że jestem fanem kreskówek oraz Michaela
Jordana, to ten film oglądałem, gdy miałem 5-6 lat, oglądałem go całymi dniami.
Miałem go jeszcze na starych kasetach VHS, cały czas przewijałem na
magnetowidzie moje ulubione momenty. Podejrzewam, że od tego filmu wzięło się
moje zamiłowanie do koszykówki.
Film z 1996r. łączący kreskówki ze
światem rzeczywistym. Akcja toczy się w okresie, gdy MJ próbował swoich sił w
baseballu, jest porwany przez kultowe postacie Disneya: Królika Bugsa, świnke
Porki, kaczora Donalda, Taza(Diabła tsmańskiego) oraz inne klasyczne postacie.
Powodem uprowadzenia jest kłótnia po miedzy postaciami a kosmitami z obcej
galaktyki.
Kosmici zdeterminowani wyzwaniem,
postanowili grać nie czysto już na samym starcie, w przebraniu przeniknęli na
mecz NBA, by zabrać talent największych gwiazd tej ligi. Po tym jak przejęli
ich walory, sami przemienili się w wysokich, dobrze zbudowanych graczy.
Jordan, który całe swoją karierę zbudował
na wytrwałości i ciężkiej pracy postanowił wspomóc drużynę i wyrwać zwycięstwo
wrogom. Film jak najbardziej pozytywny, zabawny i pouczający. Obecnie polecam
go na długie zimowe wieczory. W mojej skali-9,5/10